19.03.2009 Babilon i Rockaway w klubie U Bazyla w Poznaniu

Opublikowano 24 marca 2009 przez Sojowy

Są takie dni, gdy są chmury nad Poznaniem. Ja jestem sam, nikogo nie poznaję…

Te słowa z piosenki zespołu Babilon w pewnym sensie oddają atmosferę koncertu, który odbył się 19 marca 2009 w poznańskim klubie U Bazyla. Impreza przyciągnęła bowiem naprawdę nieliczne grono słuchaczy. Pozostaje zatem zastanowić się czy stan ten spowodowany był kiepską jakością występujących zespołów, czy może świadczy o zamknięciu się słuchaczy rocka na odkrywanie nowych kapel?

Jako pierwszy na scenie pojawił się poznański zespół Babilon. Kapela ta, utworzona i dowodzona przez lidera Wojciecha Klessę, ma za sobą już kilka lat tworzenia i koncertowania. Od 2003 roku do dnia dzisiejszego w życiu kapeli dokonało się wiele zmian. Na koncercie w Bazkoncerty 19.03.2009 Babilon i Rockaway w klubie U Bazyla w Poznaniu babilon small2ylu można było zobaczyć kolejną odsłonę Babilonu, czyli dwuosobowy skład tworzony przez wspomnianego Wojciecha Klessę (gitara, wokal) oraz Marycha (perkusja, wokal). Pomimo niewielu zgromadzonych na sali słuchaczy, Babilon rozpoczął granie zupełnie bez kompleksów czy cienia pretensji. Za bardzo dobry pomysł należy uznać wyświetlanie w trakcie koncertu filmów ilustrujących wykonywane utwory. Dzięki tej wizualizacji występ stanowił ciekawą i nienudną kompozycję. Utwory zaprezentowane zostały w odświeżonych wersjach, zagrane bardziej dynamicznie i żywiołowo. Na plus zaliczyć można także fakt, że wokalista Babilonu wreszcie przestał naśladować swoim śpiewem głos Kazika Staszewskiego. Naprawdę dobrze zabrzmiał utwór Anarchisten Terroristen, który wykonany został szybciej niż zwykle i przez to zyskał niemalże punkowy pazur. Słabo natomiast wypadł przesadnie melodyjny utwór Nabywca. Warto też dodać, że koncert byłby (jeszcze) bardziej udany, gdyby w składzie zespołu znajdował się basista. Podsumowując występ Babilonu można powiedzieć, że zespół ten powinien znaleźć swoje stałe miejsce na rynku rodzimego rocka, o ile tylko nie będzie na siłę odwoływał się do rzekomych punkowych korzeni. Bardziej uczciwe w przypadku muzyki Babilonu jest bowiem określenie ‘rock z punkowym przekazem’.

Jako drugi zespół i zarazem gwiazda wieczoru wystąpił rzeszowski zespół Rockaway, który jest laureatem nagrody publiczności na Festiwalu w Jarocinie (2008). Niska frekwencja na poznańskim koncercie może świadczyć o tym, że wygranie Jarocina dziś nie jest już równoznaczne ze zdobyciem rzeszy wiernych słuchaczy i ogólnej popularności. Zespół nie krył rozczarowania z powodu niewielkiej liczby zgromadzonej publiczności. Nie wiedzieć jednak czemu swoją frustrację chłopcy z Rockaway postanowili przelać także na osoby przybyłe na koncert, wygłaszając ze sceny komunikaty typu „Jeżeli ktoś chce iść do domu to niech sobie idzie, my to mamy w dupie i będziemy dalej na scenie robić swoje”. Występ kapeli z samego początku był mocno przeciętny, a Rockaway jawił się jako nieco mocniejszy Myslovitz. Było tak do momentu, gdy na scenę wkroczył niepozorny człowiek, przedstawiony jako Boguś. Można zaryzykować stwierdzenie, że uratował on cały występ. Bo czy można pozostać obojętnym na osobę ruchami scenicznymi przypominającą kabareciarza z Ani Mru Mru, a przy tym będącą wirtuozem harmonijki ustnej? Niewątpliwie Boguś wprowadził spore ożywienie na scenie i dodał kolorytu całemu występowi. Koncert Rockaway w poznańskim klubie U Bazyla rozpoczął się zatem raczej kiepsko, a zakończył przyzwoicie. Biorąc pod uwagę ulubione powiedzenie jednego z byłych premierów RP, mówiące o tym, że „mężczyzn poznaje się po tym jak kończą, a nie jak zaczynają”, kapela Rockaway pozostawiła po sobie nienajgorsze wspomnienia.

Podsumowując czwartkowy wieczór w klubie U Bazyla można powiedzieć, że niska frekwencja na tego typu koncertach świadczy chyba bardziej o kiepskiej popularności rocka w ogóle, aniżeli o słabej kondycji prezentujących się kapel. Najwyraźniej słuchacze rocka w Polsce przyzwyczaili się do słuchania znanych kapel z wieloletnim stażem i nie zwracają uwagi na młode, obiecujące przecież kapele.

Na koncert u Bazyla warto było się wybrać nie tylko ze względu na niską cenę biletów. Zarówno Babilon, jak i Rockaway to zespoły, które epokę garażową mają już dawno za sobą. Grają przyjemnego rocka, który może nie rzuca na kolana i nie jest przesadnie odkrywczy, ale z całą pewnością pozwala ubogacić repertuar ulubionych, słuchanych na co dzień kapel. Niemniej jednak na obecnym etapie, zarówno dla Babilonu i Rockaway, lepiej byłoby grać jako support bardziej znanych grup.
Na samodzielne koncerty przyjdzie jeszcze czas…

Foto: Bartosz Dziadek – www.grafic.pl

1 punkt2 punkty3 punkty4 punkty5 punktów (6 głosów, średnio: 3,67)
Loading ... Loading ...

3 komentarz/y

  1. Zielony Miś :) Napisał/a:

    prawie tak dobry jak zwykle :)

  2. nogi :P Napisał/a:

    Jak zawsze, nic dodać nic ująć :D

  3. Jajowaty Pasikonik Napisał/a:

    Ja dodam, że zespół Rockaway, a właściwie ich wokalista zachowywał się jak prostak i cham. Nie dość, że pierwsze trzy kawałki strasznie fałszował to później krzyczał do nielicznej publiczności, że ma wypier… bo przyjechał laureat Jarocina i co to w ogóle ma znaczyć że tak mało ludzi jest. Normalnie gwiazda tej!