Brygada Kryzys „Brygada Kryzys” – czarna perła polskiego punkrocka

Opublikowano 17 lutego 2009 przez antiba

Na początku był Kryzys, przez duże „k”. Chociaż, gdyby się głębiej zastanowić, o tym pisanym przez małą literkę też mogłaby być mowa. stare ale jare  Brygada Kryzys Brygada Kryzys   czarna perła polskiego punkrocka brygada 22Wiadomo przecież, jak to było w Polsce na przełomie lat 70. i 80. …Dlatego w 1978 roku powstał Kryzys, z inicjatywy wówczas 17-letniego Roberta Brylewskiego. Na świecie zaczęło być głośno o Sex Pistols, The Clash. Oni byli pierwsi. Niepokorni, nie uznający świętości, buntujący się przeciwko kapitalizmowi, rutynie. Byli wzorem dla setki młodych ludzi z różnych stron świata, którzy czuli podobnie, podobnie myśleli, nie godzili się z rzeczywistością i chcieli grać, aby wyrazić swoje uczucia i pokazać je całemu światu.Dlaczego by więc nie zacząć się buntować w komunistycznym PRL-u?Tak powstał Kryzys – jeden z pierwszych polskich zespołów grających muzykę punkrockową. Istniał do 1981 roku. Po jego rozpadzie Brylewski wraz z Tomkiem Lipińskim, wokalistą grupy Tilt, założyli Brygadę Kryzys. Zespół ten zadebiutował przed występem Republiki i początkowo był zespołem typowo koncertowym. Działalność tę zawiesił jednak po wprowadzeniu stanu wojennego, co nie przeszkodziło w nagraniu materiału płytowego. I tak w roku 1982 światło dzienne ujrzał album zatytuowany po prostu „Brygada Kryzys”, zwany także, ze względu na kolor okładki „Czarną Brygadą” – pierwszy oficjalnie wydany krążek punkowo – nowofalowy w Polsce. Krążek, który zmienił oblicze naszej rodzimej muzyki i uważany jest za jeden z najlepszych albumów w historii polskiej muzyki rockowej.Płytę otwiera utwór „Centrala”. Delikatne, spokojne sekwencje gitarowe Brylewskiego i Lipińskiego, wspomagane pobrzękiwaniem basu Irka Wereńskiego (znanego dzisiaj z zespołu Kult) stwarzają nastrój pełen nostalgii i niepokoju. Po około 30 sekundach pojawia się perkusja, bardzo regularnie i delikatnie wybijająca rytm, a potem swój śpiew zaczyna Tomek Lipiński. Wokal unosi się łagodnie nad grą instrumentów, pojawia się saksofon, który towarzyszy śpiewowi, a w chwilach przerwy dodaje napięcia całemu utworowi. „Czekamy, czekamy, czekamy na sygnał centrali (…)”. Czym jest owa „centrala”? Czy jest to aluzja do Absolutu, Opatrzności, czy może do ówczesnych władz, które za taki „absolut” się właśnie uważały? Obojętnie czego by to nie dotyczyło – i tak wzbudzało kontrowersje na tle ówczesnej sytuacji społeczno-politycznej, jak zresztą prawie każdy tekst zamieszczony na płycie.Napięcie utworu sięga zenitu, zarówno jeżeli chodzi o wokal, jak i grę instrumentów przed tekstowym meritum utworu, którym jest bez wątpienia stwierdzenie „(…) centrala nas ocali (…)”.  Następuje wyraźnie odprężenie, znika saksofon, słychać tylko bas, przeciągły śpiew Lipińskiego i pojedyncze gitarowe wstawki, które mają nas na nowo wprowadzić w stan niepokoju i napięcia, do drugiej części utworu, gdzie wokal zapewnia nas, że „(…) ufamy, ufamy, czekamy, czekamy”;  gdzie perkusja mocniej uderza, gdzie popis muzyczny jest już zdecydowanie bardziej mocniejszy, gdzie Lipiński wydaje się bardziej zły i rozgoryczony. A potem utwór chyli się ku końcowi, wieńczony grą gitar, podczas której prym wiedzie Brylewski, słychać sekwencję znaną z początku utworu, ale w szybszej wersji, stopniowe wyciszanie się i „Centrala” dobiega końca.Nie jest to typowo punkowy utwór, prędzej uznać go można za nowofalowy, chociaż do końca nie da się do sklasyfikować. Jest jedyny w swoim rodzaju i zapada w pamięć na długo. Jest genialny, muzycznie i tekstowo – zdecydowanie najlepszy na całej płycie.„Czarna Brygada” bogata jest w zróżnicowany styl brzmienia, jednak nie odchodzi od swoich korzeni. Następny w kolejności numer, „Radioaktywny blok” to charakterystyczne punkowe brzmienie. Rytmiczne uderzenia w perkusję, nałożona na siebie szybka gra gitar oraz basu  przyprawiona lekkim wokalnym jazgotem są tego najlepszym dowodem.Spokojniejszy „Nie ma nic” jest utworem bardziej rozbudowanym pod względem muzycznym, nie tylko dlatego, że typowo punkowe intrumentarium wzbogacone jest saksofonem. Kawałek jest bardzo rytmiczny, regularny, z rozbudowaną grą gitar oraz instrumentów perkusyjnych. Utwór ten był bez wątpienia inspiracją dla późniejszych zespołów, wywodzących się po części z klasycznego punkrockowego grania, ale „złamanych” też nową falą. Słuchając „Nie ma nic” odnoszę wrażenie, że m.in. Kult w utworze „Wspaniała nowina” musiał z pewnością wzorować się na tym numerze Brygady.Podobnym kawałkiem jest „Przestań śnić”, który w pełni charakteryzuje granie zespołu. Pomieszanie rytmu punk rocka z nową falą, tylko szybsze i mocniejsze niż w poprzednim utworze. Plus mocny i bardzo znaczący tekst.Na tym kończą się utwory polskojęzyczne. Czas na numery śpiewane po angielsku, co wychodzi Tomkowi Lipińskiemu naprawdę znakomicie. Maniera, z jaką śpiewa po angielsku, przywodzi momentami na myśl Johny Rotten’a. Do tego świetnie skomponowana muzyka, jak w utworze „The real one” … To wszystko razem pozwala jeszcze bardziej utwierdzić się w przekonaniu, że Brygada Kryzys to zespół jedyny w swoim rodzaju.Angielską perełką jest bez wątpienia utwór „Travelling stranger”, gdzie znów trzeba zwrócić uwagę na grę nakładających się na siebie gitar, które się wzajemnie uzupełniają, wybijając się nad zdecydowaną grą perkusji. Cudowny numer, odrobinę nostalgiczny, ale zaraz potem słychać „Exept one”, który porywa z kolei swoim punkrockowym brzmieniem.Do utworów szczególnych zaliczyć należy również „Ganję”, gdyż jest to jedyny kawałek inspirowany muzyką reggae i w takim właśnie stylu wykonany. Rytmiczny, rozbujany, z piękną linią saksofonu, pozwala przymknąć oczy i dać się ponieść muzyce.Ostatni numer tylko tytułowo inspirowany jest rastamańską ideologią, gdyż „Fallen, fallen is babylon” to utwór szybki szybki i dynamiczny, znów słychać punkowe wstawki, a przy tym wszystko jest bardzo „brygadowe”.Nie dziwi opinia, że „Czarna Brygada” uchodzi za jeden z najlepszych krążków w historii polskiej muzyki. Album jest niebanalny, słychać inspiracje wieloma muzycznymi stylami – począwszy od wyżej wspomnianych „korzeni”, czyli klasycznego punka, poprzez nową falę i reggae. Niezwykłego brzmienia dodaje saksofon, tak nowy w ostrym i czadowym graniu. Pod koniec lat 80. w wielu zespołach inspirujących się punkiem, słychać będzie instrumenty dęte, m.in. w Kulcie czy Armii. A to przecież Brygada była pierwsza i to właśnie na niej w dużej mierze się wzorowano. Nie wolno także zapominać o sytuacji społeczno-politycznej, jaka miała miejsce w czasie nagrywania płyty, czego odzwierciedleniem są trafne, niekiedy przejmujące teksty, pisane przez Brylewskiego i Lipińskiego.Zespół kilka razy zawieszał działalność, ostatni raz reaktywował się w 2003 roku. Od tego czasu, niestety bardzo nieregularnie koncertuje po Polsce.Czy istnieje szansa na to, żeby grupa zeszła się na dobre i nagrała nowy materiał, tak doskonały muzycznie jak „Czarna Brygada”?Czy chcieliby tego sami muzycy? Czy nie baliby się, że zaczęłaby być mowa o „odgrzewaniu starych kotletów”, że to już nie te czasy, na bunt, na granie punkrocka?Jedno jest pewne – w sytuacji obecnej po stokroć lepsza jest reaktywacja takiego giganta, jakim bez wątpienia jest Brygada Kryzys, niż godne pożałowania naśladownictwo, które, niestety, coraz częściej w dzisiejszych czasach zamienia się w swoiste „punko- polo”.

1 punkt2 punkty3 punkty4 punkty5 punktów (6 głosów, średnio: 3,33)
Loading ... Loading ...

Comments are closed.