Albumy

System of a Down „Toxicity”

Tagi: , , , ,

System of a Down „Toxicity”

Opublikowano 15 marca 2009 przez emenenek

Prawdziwe oblicze życia w USA opisane przez czwórkę imigrantów z Armenii. szczegolnie polecamy albumy recenzje  System of a Down Toxicity ico arrow

Kyuss „Welcome to Sky Valley”

Tagi: , , ,

Kyuss „Welcome to Sky Valley”

Opublikowano 11 marca 2009 przez szejok666

Epicka podróż w iście „pustynnym” klimacie stare ale jare albumy recenzje  Kyuss Welcome to Sky Valley ico arrow

U2 ponad linią horyzontu

Tagi: , , , ,

U2 ponad linią horyzontu

Opublikowano 09 marca 2009 przez mimitka

szczegolnie polecamy nowosci albumy recenzje  U2 ponad linią horyzontu bono 150x150

27 lutego bynajmniej nie jest dniem, kiedy po 33 latach kariery muzycznej, U2 powinno złożyć mikrofony i gitary w geście poddania. To nie tytułowy „Moment Of Surrender”, a dzień, w którym ziarnko piasku przywiezione przez Bono i chłopaków z Maroka osnuło się woalką cudownego brzmienia zmieniając się w prawdziwą perłę.

Sporo czasu zajęło mi zabranie się za recenzję najnowszego krążka U2 „No Line On The Horizon”. Musiałam się z nim oswoić, ugryźć ze wszystkich możliwych stron i posmakować każdej nutki.

Nie ukrywam, że z początku poczułam rozczarowanie. Gdzie podziało się to niegdysiejsze U2, drapieżne i walczące? Singiel „Get On Your Boots” promujący płytę zapowiadał mocne, rockowe granie. Natomiast słuchając samego „No Line On The Horizon” po raz pierwszy, pomyślałam – smęty.

Moje odczucia zmieniały z dnia na dzień, kiedy nie rozstawałam się z albumem. Zaryzykuję nawet stwierdzenie, że ten longplay to fenomen na miarę samych Pink Floyd’ów.

Zaletą płyty jest melodia. Nie słowa, czy przesłanie, ale muzyka.

„Dla mnie miarą sukcesu jest to, jak precyzyjnie potrafię oddać melodię, którą słyszę w głowie” – mówi Bono.

Owa precyzja dźwięku na płycie urosła ponad wszelką miarę. Długie intra, łagodne przejścia między taktami oraz minimum słów, a maksimum muzyki sprawiają, że klimat krążka idzie w stronę spokojnego rocka progresywnego. Słynne bonowe „ooouoo”, zwane przez niego samego językiem bongielskim, dopełnia kunsztu i momentami trafniej oddaje uczucia niż najskrupulatniej dobrane słowa.

Już na samym początku moją uwagę przyciągnął siedmiominutowy utwór „Moment Of Surrender”. Delikatny i subtelny przeszywa na wskroś najmniej wzruszonego słuchacza. Zawodzący wokal Bono i melancholia płynąca ze słowa kazały mi zwolnić bieg i skłoniły do głębszej refleksji…

Dziewiąta z kolei pozycja na płycie, pod zmysłowym tytułem „White As Snow” to urocza, baśniowa ballada o wielowarstwowej i płynnej linii melodycznej.

Urzekający jest również drugi kawałek z albumu. Popisowa solówka gitarowa w wykonaniu genialnego samouka The Edge’a. Utwór nieskromnie zatytułowany jako „Magnificent”. Ale czy niesłusznie?

Alternatywą dla tych subtelnych i wyciszonych piosenek jest „Breathe”. Zadziorny riff gitarowy i skrzekliwy głos Bono nadaje mu niezwykły pazur.

To, czego do tej pory nie mieliśmy okazji usłyszeć na poprzednich płytach U2, to kobiecy wokal, chórki, dźwięki przyrody i instrumenty smyczkowe świetnie wkomponowane przez wprawne ucho producenta.

Poczujecie się zawiedzeni, jeśli przy „No Line On The Horizon” chcieliście sobie ponucić. To nie album, do którego można podśpiewywać a jedynie rozkoszować się delikatnym brzmieniem basów i perkusji przy ciepłym tenorze Bono.

„No Line On The Horizon” to znakomicie dograny projekt. U2 dało dowód, że po 33 latach czynnej i nieprzerwanej obecności na rynku muzycznym, wciąż potrafi czerpać z dźwięków coś nowego i zaskakującego. Chłopcy z Irlandii są jak wino – im starsi, tym lepsi.

Jednakże U2 nie byłoby sobą, gdyby nie próbowało przemycić między wierszami wyższych idei. Tym razem odnajdujemy tutaj nutkę feminizmu. Samo „Get On Your Boots” to manifest przeciwko destrukcyjnej władzy mężczyzn, którzy na przestrzeni wieków więcej zburzyli, niż udało im się zbudować.

W dźwięk słów Bono:
„Let me in the sound,
Let me in the sound,
Let me in the sound…”

pozwalam pogrążyć się w muzyce na nowo.

U2 wzniosło się ponad linię horyzontu. Co za nią słychać?

szczegolnie polecamy nowosci albumy recenzje  U2 ponad linią horyzontu no line 300x258

Pełna lista utworów:

1. „No Line on the Horizon”
2. „Magnificent”
3. „Moment of Surrender”
4. „Unknown Caller”
5. „I’ll Go Crazy If I Don’t Go Crazy Tonight”
6. „Get On Your Boots”
7. „Stand Up Comedy”
8. „Fez – Being Born”
9. „White as Snow”
10. „Breathe”
11.”Cedars of Lebanon”

Ares & The Tribe „Jah Jah Children”

Tagi: , , ,

Ares & The Tribe „Jah Jah Children”

Opublikowano 08 marca 2009 przez Sojowy

Szukasz czasami chwili odpoczynku od mocnego, rockowego grania? Ares & The Tribe mają dla Ciebie propozycję!

nowosci albumy recenzje  Ares & The Tribe Jah Jah Children ico arrow

„The show must go on”

Tagi: ,

„The show must go on”

Opublikowano 07 marca 2009 przez darek71

Kiedy śmierć przywołuje do siebie rozkazującym gestem – czas na rozrachunek z życiem. Jest jeszcze chwila zanim kostucha zrobi użytek ze swojej kosy. Można ją wykorzystać, aby zrobić coś wielkiego albo wypiąć na wszystko dupę i poszukać szybszej drogi do piekła. Freddie Mercury wybrał to pierwsze rozwiązanie. I tak powstał album Innuendo” Piosenka The show must go on z tej płyty to zarazem bilans życia i testament wokalisty grupy „Queen”. Kiedy słucham tego utworu to mam wrażenie, że Freddie zwraca się bezpośrednio do mnie. Ale jak inaczej nawiązać kontakt z tymi, co już przepłynęli Styks.

stare ale jare rock artysci  The show must go on ico arrow

Hermh – Cold Blood Messiah (2008)

Tagi: , , ,

Hermh – Cold Blood Messiah (2008)

Opublikowano 27 lutego 2009 przez anducias

„To niewątpliwie nasz najbardziej dojrzały materiał ,najbardziej dopracowany i najbardziej satysfakcjonujący nas samych. Wiem, że to jedynie slogany, bo każdy muzyk mówi tak wydając kolejny materiał, ale Ci którzy przyzwyczaili się do brzmienia naszych poprzednich wydawnictw na pewno się zdziwią!” szczegolnie polecamy  Hermh   Cold Blood Messiah (2008) ico arrow

Jefferson Airplane „Volunteers”

Tagi: , , ,

Jefferson Airplane „Volunteers”

Opublikowano 24 lutego 2009 przez szejok666

Radykalny manifest pokolenia dzieci kwiatów. stare ale jare albumy recenzje  Jefferson Airplane Volunteers ico arrow

Placebo – Without You I’m Nothing

Tagi: , , , ,

Placebo – Without You I’m Nothing

Opublikowano 23 lutego 2009 przez emenenek

”Without You I’m Nothing”, czyli drugi oddech w muzyce britpopowej, wynoszący Placebo na szczyty list przebojów. szczegolnie polecamy albumy recenzje  Placebo   Without You Im Nothing ico arrow

Heathen Chemistry

Tagi: , , , ,

Heathen Chemistry

Opublikowano 20 lutego 2009 przez George

Heathen Chemistry

albumy recenzje  Heathen Chemistry oasis heathen chemistry 150x150

Heathen Chemistry to piąty studyjny album Oasis. Zmiksował go Mark ‘Spike’ Stent, podobnie jak w przypadku poprzedniej płyty „Standing on the shoulder of giants”. Jest to pierwszy album w całości wyprodukowany przez Oasis i pierwszy nagrany z obecnymi w zespole od zaledwie dwóch lat: Gemem Archerem (gitara rytmiczna) i Andym Mc Bellem (gitara basowa). Poprzedni gitarzysta i basista Oasis – Paul Arthurs (Bonehead) i Paul Mc Guigan opuścili Oasis jesienią 1999 roku. Po raz pierwszy w historii grupy autorami piosenek są wszyscy jej członkowie, nie licząc „Little James” autorstwa Liama z „SOTSOG” i piosenki Boneheada wydanej na winylowej wersji „(What’s The Story) Morning Glory?” Tytuł płyty został wzięty z koszulki z napisem: „Society Of Heathen Chemists” i nie znaczy absolutnie nic, spodobał się on po prostu Noelowi, który przez długi czas świetnie się bawił, wymyślając dla dziennikarzy coraz to nowsze znaczenia tych słów. Okładka albumu przedstawia muzyków stojących na stacji paryskiego metra. Po licznych, mniejszych i większych kryzysach, nastał lepszy czas dla zespołu. Klimat podczas sesji do „Heathen Chemistry” był bardzo dobry, czego nie można było powiedzieć o wcześniejszych zmaganiach zespołu w studiu. Grupa zajęła się nowym materiałem tuż po zakończeniu trasy koncertowej wspomnianego „SOTSOG”. Mamy najwspanialszą atmosferę w zespole od lat. Od czasu kiedy byłem dzieckiem jeszcze nie byłem tak podekscytowany – opowiada Noel Gallagher, główny songwriter i mózg Oasis. Noel odwołał nawet całkowity zakaz picia alkoholu na próbach, wprowadzony głównie ze względu na młodszego brata Liama – wokalistę, który notorycznie się podczas nich upijał i wywoływał awantury. Być może takowy zakaz nie jest już konieczny po rozrywkowo-używkowych doświadczeniach kapeli w latach 90. Cóż…trzeba kiedyś dojrzeć albo przynajmniej zadbać o wątrobę (zauważmy, że na najnowszym teledysku grupy chłopaki piją mleko).

„The Hindu Times” to pierwszy utwór na płycie i pierwszy singiel ją promujący. Melodia powstała jeszcze podczas wspólnej trasy z The Black Crowes. Wspaniały, mocny rock’n'rollowy kawałek o jasnym, podniosłym brzmieniu i klimacie. Jak każdy pierwszy singiel Oasis, piosenka jest mocnym uderzeniem i tchnie rockową energią. Singiel został wydany 15 kwietnia, poprzedzając premierę albumu o niespełna 4 miesiące. Autorem piosenki jest Noel. Dalej mamy leniwy „Force Of Nature”. Pochodzi jeszcze z sesji nagraniowej „SOTSOG”. Noel napisał go do filmu „Love Honour And Obey”. Dziennikarze niesłusznie przypuszczali jakoby utwór opowiadał o byłej żonie Noela. Kawałek kołysze bluesowym rytmem i kojarzy się ze zdystansowanym podejściem autora do życia. Jest to jeden z trzech numerów na płycie, które śpiewa Noel. „Hung In A Bad Place” – prosty, chwytliwy i dynamiczny. Jego autorem jest Gem Archer. Kawałek został dopracowany wspólnie z Noelem. „Stop Crying Your Heart Out” – przepiękna ballada napisana przez Noela. Wspaniała melodia i aranż. Jest to drugi singiel promujący album. Początkowo miał nim być wyżej omówiony „Force of Nature”, ponieważ Noel uważał, że taka delikatna i śliczna ballada jak „SCYHO” nie będzie z powodzeniem walczyć o miejsca na listach przebojów. Cóż…mylił się. „Songbird”- piosenka Liama, a raczej pioseneczka, bo trwa zaledwie 2 minuty i jest grana na trzech chwytach. Naprawdę urocza balladka dla dziewczyny Liama, Nicole Appelton. W tle słychać akordeon. Nie ma się co dziwić, bo piosenka powstała we Francji. Jest to trzeci singiel. „Little By Little” – pozytywna, pokrzepiająca i podniosła. W moim odczuciu pełna zadziwienia światem i nieprzewidywalnością zdarzeń. Jej autorem i wykonawcą jest Noel. To czwarty, podwójny singiel, bowiem znajduje się na nim jeszcze nie omawiana „She Is Love”   „A Quick Peep” instrumentalny utwór, napisany przez Andyego Bella, ze świetnym riffem gitarowym i linią basu. „(Probably) All In The Mind” – piękna, żywa i dynamiczna ballada, napisana przez Noela. Wspaniałe solo gitarowe grane przez zaproszonego przez zespół Johnny’ego Marra, który wtedy zasilał formację The Healers. „She Is Love” wspomniana wcześniej ballada, napisana przez Noela dla swojej dziewczyny. Trzeci śpiewany przez niego kawałek na płycie. Bardzo melodyjny i pogodny. Jeden z niewielu utworów Oasis o miłości, w którym pojawia się słowo „love”. „Born On A Diffrent Cloud” – napisana przez Liama po przeczytaniu książki „Living On A Borrowed Time” Fredericka Seemana. Noel żartuje, że to jedyna, jaką Liam przeczytał do końca. Jest to znakomita psychodeliczna ballada. Oasis nigdy przedtem ani potem nie mieli w swoim repertuarze podobnej piosenki. Można ją ewentualnie skojarzyć z napisanym również przez Liama „I’m Outta Time” z albumu „Dig Out Your Soul”. „Better Man” – kolejna piosenka Liama. Mocny, big bitowy kawałek śpiewany przez autora z typową dla niego rockową bezczelnością. Wchodząc do studia przed nagraniem tej piosenki Liam powiedział: „Ma brzmieć jak Lennon”. Po trwającej około 35 minut ciszy mamy niespodziankę. Jest nią instrumentalny utwór „The Cage”. Czegoś takiego na płycie Oasis jeszcze nie słyszeliśmy. Delikatny, o stonowanej dynamice. Opowiadana historia, która ciągle się rozwija. Słychać tu duży wpływ Pink Floyd. Wspaniale wysmakowany, dojrzały, ciepły i kojący. Porusza do głębi. Moim zdaniem jest to ostatni prawdziwie oasisowski album. Kolejne dokonania grupy:”Don’t Belive The Truth” i ” Dig Out Your Soul ” to zupełnie inny styl i jakość kompozycji.

Heathen Chemistry to zdecydowanie najbardziej wysmakowana, najlepiej brzmiąca i najbardziej pozytywna płyta Oasis, od czasów, kiedy to „(What’s The Story) Morning Glory?” zachwycił muzyczny świat. Mamy tu typową dla zespołu ścianę dźwięku, ale (podobnie jak na „Standing On The Shoulder Of Giants”) nie jest to już zmasowana ilość ścieżek gitarowych, które Noel niegdyś dogrywał z niespotykanym wręcz zapałem (to wcale nie jest zarzut, podkreślam jedynie różnicę). Wszystkie elementy harmonizują ze sobą. Nie ma tu nic zbędnego. Niczego też nie brakuje. Wszystko jest na swoim miejscu. Każda piosenka na albumie jest inna, a mimo to wszystko tworzy jedną całość, jedną historię. Utwory swoim urokiem i zawartą w nich wrażliwością przywołują na myśl takie piosenki jak „Whatever”, „Champagne Supernova” czy „All Around The World”, a uczucie, jakie towarzyszy podczas słuchania płyty, zawiera się w słowach: „And I get so high I just can’t feel it” z otwierającej ją „The Hindu Times”.


Lech Janerka

Tagi: ,

Lech Janerka

Opublikowano 19 lutego 2009 przez darek71

Lech Janerka pojawił się na „najlepszym ze światów” drugiego maja 1953 r. A dokładnie rzecz biorąc we Wrocławiu. Karierę muzyczną rozpoczął w 1978 roku na Festiwalu Piosenki Studenckiej w Krakowie. stare ale jare rock artysci artysci alternatywa  Lech Janerka ico arrow

Hipertrofia – przerost formy nad treścią

Tagi: , , , ,

Hipertrofia – przerost formy nad treścią

Opublikowano 18 lutego 2009 przez mimitka

nowosci albumy recenzje  Hipertrofia   przerost formy nad treścią coma 150x150

Ci sympatyczni chłopcy z Łodzi bardzo rzadko pojawiają się w mediach, a mimo to ich koncerty gromadzą tysiące fanów. Zwykło się mówić, że doskonałość tworzenia widoczna jest tylko pierwszego dnia. Coma zadziwia swoją irracjonalnością już od 10 lat. nowosci albumy recenzje  Hipertrofia   przerost formy nad treścią ico arrow

Brygada Kryzys „Brygada Kryzys” – czarna perła polskiego punkrocka

Tagi: ,

Brygada Kryzys „Brygada Kryzys” – czarna perła polskiego punkrocka

Opublikowano 17 lutego 2009 przez antiba

Na początku był Kryzys, przez duże „k”. Chociaż, gdyby się głębiej zastanowić, o tym pisanym przez małą literkę też mogłaby być mowa. stare ale jare  Brygada Kryzys Brygada Kryzys   czarna perła polskiego punkrocka ico arrow
Puscifer, V is for Viagra – The Remixes

Tagi: , , ,

Puscifer, V is for Viagra – The Remixes

Opublikowano 14 lutego 2009 przez matlecster

Maynard zrobi Ci kanapkę z szynką, jeśli tylko wejdziesz w jego świat. szczegolnie polecamy albumy recenzje  Puscifer, V is for Viagra – The Remixes ico arrow

Screaming Trees „Other Worlds”

Tagi: , , , ,

Screaming Trees „Other Worlds”

Opublikowano 13 lutego 2009 przez szejok666

Psychodelia w wydaniu garażowym. stare ale jare albumy recenzje  Screaming Trees Other Worlds ico arrow

Arctic Monkeys, „Whatever People Say I Am, That’s What I’m Not”.

Tagi: , ,

Arctic Monkeys, „Whatever People Say I Am, That’s What I’m Not”.

Opublikowano 12 lutego 2009 przez emenenek

Kultowy debiut indie-rockowych nastolatków z Sheffield. szczegolnie polecamy albumy recenzje  Arctic Monkeys, Whatever People Say I Am, That’s What I’m Not. ico arrow

fisz_emade_-_heavi_metal

Tagi: , ,

Męski Heavi Metal

Opublikowano 12 lutego 2009 przez toslava

Fisz i Emade chyba załapali bakcyla współpracy na dobre, bo po raz kolejny nagrali wspólną płytę. Tym razem bez sentymentów… nowosci albumy recenzje  Męski Heavi Metal ico arrow

Kryptos – The Ark of Gemini

Tagi: , , , ,

Kryptos – The Ark of Gemini

Opublikowano 12 lutego 2009 przez anducias

Drugi album zespołu Kryptos „The Ark of Gemini”. Trash metal wysokiej klasy prosto z Indii. szczegolnie polecamy albumy recenzje  Kryptos   The Ark of Gemini ico arrow

Arathyr – Curse Man’s Blame

Tagi: , , , ,

Arathyr – Curse Man’s Blame

Opublikowano 04 lutego 2009 przez anducias

Rzadko kiedy można zapoznać się z materiałem muzycznym ludzi młodych, będących mieszanką muzyki energicznej i ciężkiej, a zarazem ambitnej i pozostającej długo w pamięci. Tym bardziej, jeżeli zespół jest przedstawicielem black metalu. Ja jednak miałem przyjemność zapoznać się z albumem właśnie takiego zespołu. Mówię tu o warszawskiej grupie Arathyr, która po wydaniu dwóch materiałów demo: „Mourning Voices” (2005) i „Path Of Abomination” (2006), postanowiła ponownie wejść do studia, tym razem w celu nagrania premierowego albumu. Materiał zarejestrowany w studio ZED (m.in. Totem, Crionics) to ponad 40 minut mieszanki black i death metalu przepełnionych melodią i licznymi zmianami tempa. Na płycie znalazło się 8 utworów, do których z największa przyjemnością powraca się kolejny raz. nowosci albumy recenzje  Arathyr   Curse Mans Blame ico arrow

Alice In Chains „Dirt”

Tagi: , , ,

Alice In Chains „Dirt”

Opublikowano 03 lutego 2009 przez szejok666

Najbardziej reprezentatywna płyta najbardziej „chorego” zespołu kojarzonego z nurtem grunge.

stare ale jare albumy recenzje  Alice In Chains Dirt ico arrow

Walczyć aż do śmierci

Tagi: , , , ,

Walczyć aż do śmierci

Opublikowano 03 lutego 2009 przez Eros


Termin „no quarter” w angielskiej terminologii militarnej oznacza bezkompromisową walkę aż do śmierci ostatniego żołnierza. Co to może mieć wspólnego z muzyką?

stare ale jare  Walczyć aż do śmierci ico arrow