
„THERE IS ONLY ONE RULE OF METAL.
PLAY IT FUCKING LOUD…”
Takimi oto słowami należy rozpocząć artykuł o poznańskim zespole Final Sacrifice, z którym miałem niewątpliwą przyjemność się zapoznać. Mimo krótkiego stażu na scenie zespół ten potrafi grać muzykę na bardzo wysokim poziomie, będącą połączeniem ciężaru i melodii. Historia zespołu rozpoczęła się w 2007 roku, momencie gdy czwórka młodych ludzi, zafascynowana muzyką sceny australijskiej i brytyjskiej, postanowiła powołać do życia własny projekt. Tak więc za sprawą „Adiego” (gitara), „Boogera” (gitara basowa), „Miniusia” (perkusja) i „Tobiego” (wokal) narodził się poznański zespół Final Sacrifice grający muzykę zaklasyfikowaną jako Deathcore.
Jednak już bardzo szybko doszło do zmian personalnych za sprawą odejścia „Tobiego”, a na stanowisku wokalisty zastąpił go „Bomba”. Jednocześnie w tym czasie do zespołu dołączył „Figlak”, który wniósł do zespołu drugą gitarę. W takim składzie powstawały pierwsze kompozycje i odbywały się pierwsze koncerty w lokalnych klubach. W miarę jak grupa się rozwijała, dochodziło do kolejnych zmian personalnych. Do Final dołączył „Seba” zastępując tym samym „Figlaka” odchodzącego do Dorian Gray, a w późniejszym okresie doszło do zmiany na stanowisku gardłowego. Po 10 miesiącach współpracy i najlepszym w tamtym okresie koncercie w lokalnym klubie „U Bazyla”, formację opuścił Bomba, a jego miejsce zajął obdarzony potężnym głosem „Szyna”, wnoszący ze sobą powiew świeżości. Praktycznie od tego momentu działalność Final Sacrifice nabrała tempa, pojawiło się coraz więcej propozycji koncertów u boku takich zespołów jak Hevyweight, Drown My Day i Checkpoint. Zespół zakwalifikował się również do udziału w gorzowskim Rock Festiwalu, lecz po późniejszych zmianach liczby uczestników imprezy koncert nie doszedł do skutku.
Po licznych koncertach i wspaniałej reakcji fanów, nadszedł czas na zarejestrowanie dotychczasowego materiału. Pierwsze plany nagrania demo pojawiły się już w maju 2008 roku, ale nie obyło się bez przesunięć w czasie, ale ostatecznie utwory zostały zarejestrowane z opóźnieniem zawierając inny materiał niż pierwotnie przypuszczano. Nagraniem „Demo 2009” zajął się przyjaciel zespołu Daniel „Danio” Witczak, który w domowych warunkach zarejestrował ślady poszczególnych instrumentów, a następnie całość trafiła w ręce „Zvisha”, udzielającego się na co dzień w Drown My Day, który zajął się końcowym mixem utworów. Jednak jeszcze przed ukazaniem się gotowego materiału Final Sacrifice, zespół opuścił jeden z założycieli „Miniuś” chcąc poświęcić się całkowicie innemu poznańskiemu projektowi Between Nothing a na jego miejsce pojawił się „Średni” grający również w Elm Street Nightmare. Wraz z początkiem roku pojawiło się pierwsze, długo oczekiwane demo zawierające 3 utwory, będące wspaniałym popisem umiejętności członków zespołu, którzy potrafili w krótkim czasie osiągnąć bardzo wysoki poziom, o czym świadczyć mogą pozytywne recenzje ukazujące się w Internecie.
Dla mnie Final Sacrifice może stać się w krótkim czasie jednym z czołowych zespołów polskiej sceny muzycznej. Po tak udanym debiucie z niecierpliwością będę czekał na pełny album tej grupy, jak również wypatrywał koncertów w okolicy. A teraz życzę im wspaniałego występu na zbliżającym się powoli „Enter The Deathcore ‘09” w warszawskiej Progresji.
Dotychczasowe nagrania:
DEMO 2009
1. Voice Like Thousend Plagues
2. I Am A War
3. Curse Upon Your Name
Demo dostępne na stronie:
www.myspace.com/yourfinalsacrifice
Obecny skład:
- Adrian „Adi” Dworanowski – gitara
- Hubert „Booger” Kulczak – bas
- Mikołaj „Szyna” Szymkowiak – wokal
- Sebastian „Seba” Nowak – gitara
- Tomek „Średni’” Puzdrowski – perkusja
Wcześniejsi muzycy:
- Dominik „Miniuś” Brzeziński – perkusja
- Patryk „Bomba” Kroll – wokal
- Jakub „Figlak” Figlak – gitara
- Tobiasz „Tobi” Niezgoda – wokal




(21 głosów, średnio: 3,62)
4 marca 2009 o godzinie 23:09
gitary z cyfry i perkusja z automatu…plastik jak ch…
5 marca 2009 o godzinie 11:06
kolega poniżej chyba się trochę pomylił jak dla mnie świetna kapela na + świetny wokal, bardzo dobre gity perka z automatu fakt ale bywa
pozdrawiam kapele:D
16 marca 2009 o godzinie 14:35
popieram kolege „jol” kapelka zajebista na maksa powodzenia dla chopow bede na ich gigu w wawie:D a co do komentu pierwszego nie ma co brac go pod uwage pozdro:d
21 marca 2009 o godzinie 13:08
Zastanawiam się jak w ogóle można tego słuchać?
jakość nagrania gryzie w uszy.
Całość = słabizna