Kings of Leon – ‘Only by the Night’

Opublikowano 25 maja 2009 przez emenenek

Kings Of Leon, czy może już Kings Of Rock? Każdym kolejnym albumem rodzina Followill zbliża się do statusu królów rocka.

artysci albumy recenzje  Kings of Leon   Only by the Night obtnus 300x3001. „Closer” – 3:57
2. „Crawl” – 4:06
3. „Sex on Fire” – 3:23
4. „Use Somebody” – 3:50
5. „Manhattan” – 3:24
6. „Revelry” – 3:21
7. „17″ – 3:05
8. „Notion” – 3:00
9. „I Want You” – 5:07
10. „Be Somebody” – 3:47
11. „Cold Desert” – 5:34

Na wstępie zaznaczę, że bardzo długo wahałem się przed wyborem albumu, który byłby najlepszą wizytówką zespołu Kings Of Leon, bowiem dwa ostatnie wydawnictwa spod ich rąk prezentują podobny, znakomity poziom. Ostatecznie wybór padł na płytę Only By The Night wydaną w 2008 roku, ale myślę, że każda osoba, której wpadnie w ucho ten krążek, przyjrzy się uważniej wcześniejszym dokonaniom grupy. Czwarty album to zdecydowanie najbardziej nowoczesny, przystępny i odświeżony materiał w historii zespołu. Niestety w Polsce Kings Of Leon jest mało, lub co najwyżej ‘średnio popularny’. Fakt ten, był jednym z czynników motywujących mnie do zwrócenia szerszej uwagi na twórczość Panów z Tennesse. Zresztą mimo korzeni amerykańskich ich gwiazda rozbłysła bardziej w Europie. Taka już jest ta amerykańska branża, jak nie był modny nu metal, tak teraz przyszła pora na metalcore czy inne emo, ale wróćmy do naszych bohaterów.

artysci albumy recenzje  Kings of Leon   Only by the Night kings

Jak już wspominałem czwórka dżentelmenów pochodzi ze stanu Tennesse (środkowo-wschodnie tereny USA). Skład jest bardzo rodzinny, bowiem mamy tu trójkę braci: charakterystycznego wokalistę Caleba, basistę Jareda i perkusistę Nathana, a na gitarze znajdziemy kuzyna Matthew.
Trochę ogólnych faktów już za nami, czas na samą płytę, którą otwiera utwór Closer, kawałek spokojnie rozwijający się, wprowadzający w świat muzyki Kings Of Leon wręcz hipnotyzuje słuchacza, pobudza wszystkie zmysły tak, że nie sposób się oderwać. Jak dla mnie wybór tej piosenki na początek to strzał w dziesiątkę. O ile Closer jest utrzymany w smutnej konwencji, to drugi kawałek jest jego przeciwieństwem. Crawl, radosny, kojący kawałek, ze świetnie utrzymanym rytmem, a i sam Caleb śpiewa jakby z uśmiechem na ustach. Sex On Fire – promujący płytę singiel – przebojowy, kapitalny, fantastyczny, przymiotniki wychwalające ten utwór można mnożyć dowolnie, ale to prawdziwy majstersztyk, więc nie zamierzam być oszczędny w komplementowaniu.


Numer cztery Use Somebody to energiczny, dynamiczny drugi singiel z albumu ze świetnym refrenem zapraszający do tańca . Manhatan , kolejny spokojniejszy utwór wprowadzający nas w niesamowity klimat, po czym następuję biesiada z Reverly – o miłości w cichym tonie.
Przed premierą albumu zespół zapowiadał pójście bardziej w stronę polityki, ale jak słychać w poprzednich jak i kolejnych elektryzujących kawałkach: 17 (uwielbiam zwrotki w tym utworze) i Notion na zapowiedziach się skończyło. Prawie wszystko kręci się wokół naszego celu życia – miłości. Po chwili mamy już I Want You, kolejny hicior, znowu o miłości, ale refren bardzo przyciąga uwagę, zwłaszcza śpiewający z niesamowitą pasją Caleb. Be Somebody, utwór z wybijającą się perkusją i chwytliwymi gitarami z pewnością sprawdzi się na koncertach. Na deser najdłuższy na płycie Cold Desert, wycisza i wprowadza w stan upojenia- skojarzenia z Radiohead nieprzypadkowe. Na tym koniec, zostaje pustka, niestety trzeba ponownie wrócić do rzeczywistości i radzić sobie z monotonnym życiem codziennym albo – co zdecydowanie polecam – włączyć od nowa i ponownie rozkoszować się potokiem muzyki kojącej zmysły. Z drugiej strony przedawkowanie jest niewskazane, bo część utworów może po jakimś czasie jawić się jako monotonne smęcenie, a tego chyba nikt nie chce? Pisałem o zaletach, ale powinienem zwrócić również uwagę na to, że do tej płyty trzeba się przyzwyczaić, na pierwsze przesłuchanie może się wydawać po prostu nużąca. Również fakt poszukiwania nowych fanów i obranie kierunku na mainstream nie mógł nie zostać negatywnie odebrany przez część ‘starych fanów’.
Jak widać, a co ważniejsze słychać zespół z płyty na płytę robi postępy, choć widać dalej braki i miejsca, które można udoskonalić, już teraz są jednym z najbardziej pożądanych koncertowych kapel na naszej planecie. Wielki plus dla naszych rodzimych organizatorów festiwalu Heineken Open’er, dzięki którym na własne oczy przekonamy się czy to rzeczywiście przyszli potencjalni królowie rocka.
Ocena: 5/6

1 punkt2 punkty3 punkty4 punkty5 punktów (10 głosów, średnio: 5,00)
Loading ... Loading ...

2 komentarz/y

  1. pannanna Napisał/a:

    potwierdzam, potwierdzam, ich muzyka jest WYŚMIENITA! :)
    a tekst z „Closer” magnetyzuje. bardzo żałuję, że na Open’erze mnie zabraknie… życie ;p

    pozdrawiam współfanów! :D

  2. sfasta Napisał/a:

    mnie rowniez zabraknie na Openerze, :< ale nadrobie innym koncertem, od wydania nowej plyty oszalalam na ich punkcie :D