Fisz i Emade chyba załapali bakcyla współpracy na dobre, bo po raz kolejny nagrali wspólną płytę. Tym razem bez sentymentów…
„Heavi Metal”
Fisz i Emade
Tracklista:
- Iron Maiden (6:21)
- Szef kuchni (6:07)
- Wiosna 86 (7:10)
- Najpiękniejsza kobieta w mieście (9:19)
- Hevi Metal (5:52)
- Furiat (7:18)
- Kawa i papierosy (10:26)
- Pani Bum Bum (6:24)
- Disko (3:49)
- 666 (3:29)
Pamiętacie, jak w ubiegłym roku trójka Waglewskich wrzuciła na rynek cierpko – sentymentalną „Męską muzykę?”. Fisz i Emade chyba załapali bakcyla współpracy na dobre, bo po raz kolejny nagrali wspólną płytę. Tym razem bez sentymentów – przynajmniej, jeśli chodzi o użyte instrumenty. Zero gitarowego plumkania na rzecz elektroniki i twardych beatów. Nie znaczy to jednak, że dostaniemy do ręki (a właściwie do uszu) mieszankę brzmień bez ładu rzuconych na kupę, „suchych” i pozbawionych czucia. Wbrew pozorom linia melodyczna dajmy na to „Szefa Kuchni” przebija się przez zasłonę beatową bardzo wyraźnie.
Kawałków jest dziesięć – są raczej długie (rekord – „Kawa i papierosy” 10:25) i właśnie z tego powodu nie spodziewam się, że wiele z nich zagości na radiowych falach. Co utkwiło mi w uchu po trzykrotnym przesłuchaniu płytki? Osobisty numero uno – „Szef Kuchni”, czyli Fisza przemyślenia o przemijaniu podlane gastronomicznym sosem. Utwór niemal perfekcyjny muzycznie z chwytającymi tekstami („Skurcz serca ściska ci przełyk”). Dwie kolejne perełki to „Pani Bum Bum” i „Furiat”. W tym ostatnim mamy możliwość po raz kolejny przekonać się, że „muza made in blokowisko” nie musi oznaczać banalnych tekstów i prymitywnych beatów.
Ciekawy dla mnie w tym krążku jest paradoks – Fisz i Emade odcinają się od klimatu poprzedniej płyty, mocno przesiąkniętej nostalgią (głównie za sprawą tekstów Wojciecha Waglewskiego), a jednocześnie sami są nielekko sentymentalni, śpiewając o złych kobietach („Pani Bum Bum”) czy przyznając się do miłosnej wręcz fascynacji starym dobrym Iron Maiden. To jednak (i na szczęście) zupełnie inny rodzaj nostalgii, wyrażany również za pomocą diametralnie innych brzmień. To hip-hop z wyższej półki, który jest zdecydowanie czymś więcej niż klepaniem tekstów o szarzyźnie blokowisk, wzbogacony zaskakującymi wstawkami muzyki disco. Ta ostatnio jest żywcem skopiowana metodą „kopiuj – wklej” z filmów z Travoltą… Z drugiej strony zatwardziali, zdałoby się, hip-hopowcy doklejają (choć według mnie trochę na siłę) do cierpko brzmiącej „Najpiękniejszej kobiety w mieście” kilkuminutową jazzującą solówkę na fortepianie. Takie wstawki to zresztą, oprócz częstych brzmień elektronicznych ściągniętych z dyskoteki lat 80., to rzecz charakterystyczna dla tego krążka.
Miło zaskoczył mnie poziom tekstów – choć bez rewelacji – które opowiadają językiem prostym, a jednocześnie nie stroniącym od aluzji i gier słownych. Soczyste podwórkowe historie zapamiętane są nierzadko jeszcze z dzieciństwa. Lekko chropowaty i niedbały głos Fisza sprawia, że ich bohaterowie wychodzą z ciemnych bram, by je nam opowiedzieć. W tle pobrzmiewają echa dawnych, choć najwyraźniej aktualnych fascynacji muzycznych – muzycznych wielu utworach króluje elektronika pełna migających światełek lat 80. Disko rodem z „Gorączki Sobotniej Nocy” najlepiej brzmi z pewnością w „666” (hołd dla Iron Maiden). Aha, zapomniałabym oczywiście o „Disko”, snującym się wokół melodii Klausa Mittfocha…
Podsumowując: płyta ciekawa, spójna melodycznie, jednym słowem – dopieszczona. Dużo różnorodnej elektroniki (od ciężkich, mocnych beatów po brzmienia różowo-dyskotekowe. Niestety, utwory czasami brzmią zbyt podobnie (zwłaszcza jeśli chodzi o opowiadane historie) – zdecydowanie brak mi różnorodności tematycznej poprzedniej płyty. Nie da się jednak ukryć, że słuchając hip-hopowego „Heavi Metalu” ma się wrażenie, że chłopaki usiedli na trzepaku tuż przed 30 urodzinami i ze starym magnetofonem JVC opowiadają sobie historyjki. Duża dawka wokalu pana Fisza plus czasami zwariowane eksperymenty elektroniczne pana Emade ciągną płytkę do góry w moim prywatnym rankingu. Cóż, synowie Wojtka W. dojrzeli – na szczęście jednocześnie nie stając się dorosłymi


(4 głosów, średnio: 4,00)
15 lutego 2009 o godzinie 13:05
Generalnie Fisz i Emade współpracują ze sobą od lat w projekcie Fisz i Emade jako Tworzywo Sztuczne, także bakcyla współpracy to braci załapali już w 2002 roku, gdy wydali wspólną płytę F3 i od tamtego czasu pracują wspólnie.