Przez większość z Was Bono (a właściwie Paul Hewson) kojarzony jest z irlandzką grupą rockową U2 i działalnością w niej jako frontman, ale ja nie o jego muzycznej karierze chciałabym dziś opowiedzieć.
„Sława jest śmieszna – mówi Bono - ale to kapitał i chcę nim mądrze dysponować” - dodaje.
„Kto zmienia świat? My wszyscy. Bo każdy z nas, na swój sposób, ma do rozporządzenia własny kapitał. I musimy rozsądnie go wydawać.” Właśnie o owym kapitale chciałam Wam opowiedzieć. Czym on jest w przypadku Bono? Niespotykany w świecie wszechogarniającej popkultury altruizm, ciepło i empatia. To pierwsza gwiazda, która nie oczekując na oklaski, potrafi sprzedać się dla dobra innych.
W 1980 roku w wywiadzie dla magazynu „Rolling Stone”, Bono wyznał, że do zaangażowania się w sprawy społeczne skłoniło go obejrzenie jednego z pokazów charytatywnych Johna Cleese’a: „Zobaczyłem ‘The Secret Policeman’s Ball’ i stało się to częścią mnie samego. To zasiało ziarno…” Muzyk do osób gołosłownych nie należy, więc owe ziarno niedługo potem zaczęło kiełkować.
Przełomem dla U2, samego wokalisty i idei niesienia pomocy drugiemu człowiekowi był rok 1985 i udział w Live Aid. Wtedy to Bono włączył się w organizowane przez Boba Geldofa koncerty charytatywne. Grane równocześnie w Londynie i Stanach Zjednoczonych, miały na celu zebranie funduszy dla głodujących w Etiopii. Impreza odniosła olbrzymi sukces, nie tylko finansowy, ale i komercyjny. Świat przestał wreszcie udawać, że problem głodu nie istnieje, natomiast dla samego U2 był to wybuch popularności i moment okrzyknięcia ich megagwiazdą. Bono uświadomił sobie wtedy, że nadszedł właśnie ten moment, kiedy „ziarno” dojrzało i należy zacząć zbierać plony…
Rozpoczęła się, trwająca do dziś, nieustanna kampania na rzecz Krajów Trzeciego Świata, głodnych, opuszczonych, chorych. Przy blaskach fleszy lider U2 spotyka się z czołowymi politykami i głowami państw, wymuszając na nich publiczne deklaracje pomocy. Do historii przeszło już spotkanie Bono z Janem Pawłem II, na które papież założył czerwone martensy, pokazując tym samym swoją identyfikację ze szczytnymi ideami, jakie przyświecają muzykowi. Artysta często wraca do tego spotkania, podkreślając, jak ważny był dla niego ten gest w postaci butów kojarzonych ze światem popkultury.
Bono postanowił jeszcze raz skorzystać ze sprawdzonych wzorców i namówił Boba Geldofa do reaktywowania idei sprzed 20 lat. W 2005 roku udało im się zorganizować, pod nazwą nawiązującą do spotkania grupy państw G8 – Live 8, pomoc dla potrzebujących.
Chociaż koncert miał większy rozmach niż ten sprzed 20 lat, bo występy odbyły się na pięciu kontynentach, transmitowane przez wszystkie wielkie stacje telewizyjne, to niestety koszty dość znacznie zmniejszyły finalne zyski przedsięwzięcia.
Bono jednakże nie poddał się i nadal działa na rzecz Krajów Trzeciego Świata. Założył fundację Product Red, walczącą z panującymi w Afryce AIDS, gruźlicą i malarią. Organizacja ta pomaga do dziś. Bono daje dowód swoją działalnością, że autorytet wśród fanów muzyki można wykorzystać do podniesienia świadomości społecznej. Obrazuje to w swojej muzyce, która nie jest jedynie „sztuką dla sztuki”, ale manifestacją ważnych wartości, jak wolność, pokój i miłość.
„Sunday, Bloody Sunday” to jeden z takich protest songów.


(14 głosów, średnio: 4,36)