Psychodelia w wydaniu garażowym.
Rok wydania: 1986
Utwory: Like I Said, Pictures In My Mind,
The Turning, Other Worlds, Barriers,
Now Your Mind Is Next To Mine
Moja fascynacja gatunkiem potocznie zwanym grunge rozpoczęła się od momentu pierwszego przesłuchania „Nevermind” Nirvany. Z czasem jednak, poznawszy czołowych przedstawicieli tego gatunku, zacząłem się rozglądać za innymi wykonawcami kojarzonymi z tym nurtem. Zwykle tak bywa, że „za plecami” gwiazd danego stylu muzycznego kryją się zespoły mniej znane i często niedoceniane, ale nie odstające od czołówki i przede wszystkim mające swoje spojrzenie na muzykę. Tak było ze Screaming Trees.
Ich pierwsza płyta, a właściwie demo, to „Other Worlds”, nagrane w roku 1986 roku, czyli lata przed tym, jak zespoły z Seattle zaczęły okupować listy przebojów. I to słychać…
Album zaczyna się utworem „Like I Said”. Uwagę przyciąga w nim brzmienie. Bardzo charakterystyczne klawisze, mocno uwydatniony bas i dziwnie „chodząca” gitara. Do tego dochodzi świetnie wpasowujący się w to wokal Marka Lanegana. Śpiewa on niezwykle „świeżo” i co ciekawe, ma dość „niski” głos.
Drugi kawałek na płycie „Pictures In My Mind” ukazuje nam pełne oblicze kapeli, a przede wszystkim jej geniusz. Świetny riff, mocne przejścia, psychodeliczny, rozmazany klimat. Gdzieś w tle pobrzmiewają echa The Doors, ubrane w nieco punkowy, prosty rytm. Klawisze jakby wyrwane z innej epoki, „niedbale” zagrana solówka na gitarze i wokal, który (o dziwo) ciągnie to wszystko do góry. Genialny, chwytliwy utwór.
Następny „The Turning” potwierdza wyjątkowy charakter zespołu. Utwór idący bardziej w stronę garażowego rocka, gitary wraz z dynamiczną perkusją przypominają The Ramones, „żywy” bas nadaje kolorytu a pobrzmiewające w tle klawisze tworzą wrażenie przestrzeni. Niby prosty utwór, ale mający jednak to „coś”.
Kolejny, tytułowy „Other Worlds” jest utrzymany w podobnym klimacie. Cechą charakterystyczną są dość „przeciągane” gitary i nieudolna solówka, mająca jednak swój urok.
Po nim następuje „Barriers”. Ciekawa melodia, uwydatniony rytm, świetna gra nastrojem utworu, „wiosło” ocierające się o klimaty noise’owe. Oprócz tego ma trochę orientalny charakter. Ta mieszanka daje naprawdę świetny efekt.
Na zakończenie „Now Your Mind Is Next To Mine”, chyba najsłabszy na płycie. Mało interesujący, zbyt prosty i pozbawiony spójności. Chociaż „chemią” pasuje do poprzednich, to nic szczególnego go nie wyróżnia.
Album brzmi, jakby był nagrywany w jakimś garażu, posiada niepowtarzalny charakter. Jest wyrazisty i na tyle oryginalny, że do dnia dzisiejszego nie dane było mi słyszeć czegoś podobnego. Jednak najważniejsza jest ta „świeżość”, która płynie z głośników. W tych pozornie banalnych utworach kryję się ogromna pasja i młodzieńcza energia. Utwory nieustannie „idą do przodu”.
Jedynym minusem jest czas trwania (jest to EP). Jednak nie zmienia to faktu, iż jest to dzieło pionierskie, przecierające nieznane wtedy jeszcze szlaki muzyczne. Nawet w dzisiaj, 23(!) lata po wydaniu czujemy, że mamy do czynienia z czymś wyjątkowym i autentycznym.



(4 głosów, średnio: 4,25)