Uwielbiam moment, kiedy dźwięk płynący z słuchawek styka się z przypadkowym obrazem i nagle nie wiedzieć dlaczego staje się jednością.
Uwielbiam kiedy w mojej głowie powstają swojego rodzaju videoclipy.
Przestrzeń wizualna przenika się z dźwiękiem i tworzy czasami nieprawdopodobne historie.
Tam gdzie wchodzi kreacja, wnikliwy obserwator i odpowiedni sprzęt utrwalający, powstaje obraz, który czasami zostaje w naszej głowie na długo.
Postanowiłam więc nieco zgłębić temat. Dowiedzieć się jak powstały teledyski, do których ciągle wracam i kto jest ich autorem.
Na pomysł stworzenia kilku felietonów wpadłam w podróży.
Uwielbiam za to powolność polskich pociągów.
Ich „nie spieszy mi się” udziela mi się już w pierwszej minucie.
W tej wydającej się nie mieć końca podróży, w klimacie przedziałowych jarzeniówek nie wiedzieć czemu w mojej głowie pojawiają się obrazy z teledysku „Street Spirit” grupy Radiohead.
W ostatnim czasie bardzo często wracam do wspomnianego przed chwilą klipu.
Wynika to chyba z mojego uwielbienia dla czarni i bieli, skali szarości, potęgi światła, wyprania świata z kolorów, odarcia z neonów i przebrania.
Zawsze, kiedy próbuję dowiedzieć się jak powstało coś co mnie urzeka czuję nutkę podekscytowania i żalu jednocześnie. Dociekliwość pozbawia bowiem pewne rzeczy tej magicznej mgiełki, która sprawia, że coś wydaje się nam wyjątkowe.
Nie będę się rozwodzić nad kadrami. zaznaczę tylko, że mi osobiście się bardzo podobają. Myślę, że niektóre klatki spokojnie można by wyciąć i powiesić na ścianie jako normalne czarno-białe fotografie.
Najbardziej zaciekawiło mnie jak w teledysku do wspomnianego wcześniej utworu osiągnięto efekt płynnie zmieniającego się tempa. Oglądałam ten klip i zastanawiałam się: „Ale jak oni to zrobili, że ten gość skacze i nagle w połowie skoku go spowalniają?”.
Otóż mogli to zrobić na dwa następujące sposoby:
Sposób1:
Użycie kamery ze zmiennym klatkarzem. Czyli takiej, która posiada nazwijmy to pokrętło, które pozwala podczas kręcenia na zmianę szybkości przesuwania światłoczułej kliszy.
I tak zaczynamy kręcić w tempie 24 klatki na sekundę ( normalne tempo) i w pewnym momencie przesuwamy stopniowo owo pokrętło na np.100 klatek na sekundę.
Sposób 2:
Nakręcenie wszystkiego w zwolnionym tempie ( np. 200 klatek na sekundę) i zmienianie tempa poszczególnych momentów podczas postprodukcji.
Interesowało mnie również to jak osiągnięto efekt, w którym podczas tej samej sceny jedna osoba porusza się w normalnym tempie, a inna w zwolnionym, lub przyspieszonym.
Domyślałam sie, że podobnie jak w fotografii wystarczy nałożyć na siebie klatki i stworzyć tak zwanego „sandwicha”. Jednak na fotografii nikt się nie porusza, fotografia jest teoretycznie stała jak kamień. Piszę teoretycznie, ponieważ czasami, jeśli dużo na niej emocji, zdaje się być bardzo żywa, wręcz nadpobudliwa.
Ale wracając do tematu. Bardzo się w swoich przypuszczeniach nie pomyliłam, ponieważ rzeczywiście nakręcono ujęcie z jedna osobą, następnie nie zmieniając położenia kamery nakręcono to samo ujęcie z kolejną osobą ( wcześniej oczywiście wyproszona z planu została osoba numer jeden). Podczas montażu nałożono obie klatki na siebie i uzyskano w ten sposób bardzo ciekawy efekt.
Dlaczego piszę o światłoczułych błonach filmowych? A dlatego, że kiedy powstawał klip do utworu „Street Spirit” techniki cyfrowe nie były jeszcze dobrze rozwinięte.
Mamy więc do czynienia z jakże pięknym owocem pracy na negatywie.
Autorem klipu jest Jonathan Glazer. Stworzył on również obrazy do innego utworu Radiohead „Karma Police” oraz między innymi ”Live with me” Portishead, „Karma Coma” Massive Attack, ” „Trat me like your mother” grupy The dead weather.
Glazer urodził się w 1966 roku w Londynie. Jego twórczość nie skupia się tylko na tworzeniu videoclipów. Jest on również autorem licznych reklam.
Na uwagę zasługuje zwłaszcza ta dla Sony Bravia, która wbrew moim wcześniejszym przypuszczeniem nie jest dziełem programów komputerowych. Tak. To znaczy, że farba była prawdziwa i efekt jej udziału w reklamie również. ![]()
Reżyser ma na koncie również filmy ” Sexy Beast” oraz „Birth”.
O tym ostatnim było swego czasu (2004 r.) dość głośno. Główną rolę zagrała tam Nicole Kidman, która spotyka na swej drodze 10 letniego chłopca podającego się za wcielenie jej zmarłego wcześniej męża.
Ale tu nie o filmach. Tu o teledyskach. Ponieważ szczęśliwi czasu nie liczą w bliżej nieokreślonej przyszłości na tapecie pojawi się Pan od robotów z teledysku Bjork.
Poniżej videoclip do utworu „Street Spirit”
Pozdrawiam,
zielonamucha

