System of a Down „Toxicity”

Opublikowano 15 marca 2009 przez emenenek

Prawdziwe oblicze życia w USA opisane przez czwórkę imigrantów z Armenii.

1. Prison Song – 3:21  szczegolnie polecamy albumy recenzje  System of a Down Toxicity toxicity 300x300

2. Needless – 3:11

3. Deer Dance – 2:56

4. Jet Pilot – 2:06

5. X – 2:01

6. Chop Suey – 3:31

7. Bounce – 1:55

8. Forest – 4:02

9. ATWA – 2:56

10. Science – 2:43

11. Shimmy – 1:51

12. Toxicity – 3:38

13. Psycho – 3:48

14. Aerials – 6:11 (połączone z Arto)

System of a Down zadebiutował na muzycznej scenie w 1998 roku płytą pod tym samym tytule „System of a Down’’. Album, powstały przy współpracy Ricka Rubina zabrał pochlebne recenzje i dawał nadzieje na świetlaną przyszłość zespołu. Dzięki sukcesowi pierwszej płyty zespół mógł ze spokojem przygotowywać kolejny album.

Tak więc, SOAD, który dalej utrzymywał współpracę z Rubinem miał sporo czasu na przygotowanie drugiego albumu i wykorzystał go znakomicie – wydając na świat ‘’Toxicity’’.

Często się powtarza, że druga płyta jest zawsze najtrudniejsza w dorobku każdego zespołu, jednak ta reguła w żadnym stopniu ich nie dotyczy. Wręcz przeciwnie, tą płytą osiągnęli szczyt swoich możliwości. Album jest bardzo dobrze dopracowany, zespół w pełni przedstawia wysoki poziom umiejętności.

Sama muzyka jaką prezentują jest bardzo trudna do zaszufladkowania – ale jeśli ktoś się już decyduje na przyklejenie jakiejś łatki to wybiera ‘’metal alternatywny’’- możemy tu znaleźć charakterystyczne ciężkie gitary, elementy folku, sporo orientalnych wstawek, kapitalne melodie, charyzmatyczny wokal oraz teksty – trochę o życiu, o jego przemijaniu, przetrwaniu ale większość opowiada o polityce, a zwłaszcza krytykuje rząd, prawo i cały otaczający świat. Życie to nie bajka, nawet jeśli mieszka się w USA. Nie istnieje żaden ‘’american dream’’, który został wykreowany przez wszędobylskie mass media. W każdym miejscu na ziemi możemy znaleźć szczęście, swoje wyśnione miejsce. Tak, teksty są interesujące, ale muzyka nie pozostaje w tyle – Toxicity zaczyna się od mocnego uderzenia i takie pozostaje do końca, mamy tu tylko nieliczne chwile wytchnienia.

Prison Song, pierwsze zetknięcie się z charakterystyką brzmienia, orientalnym akcentem wokalu Serja i tekst – na początek krytyka narkotyków i sposobu ich zwalczania w USA. Dalej mamy Needless, tym razem kawałek o naszym ulotnym życiu utrzymany w podobnej konwencji do poprzedniego utworu. Deer Dance – Taniec Jelenia – piosenka , która śmiało mogła zostać kolejnym singlem, od początku ostra gitarowa sieczka refrenowa z wolnymi zwrotkami i mostkiem, bardzo przypadły mi do gustu, a zwłaszcza sposób zaśpiewania – kolejna porcja krytyki rządu, tym razem tłumienie pokojowych demonstracji i to w kraju uważającego się za oazę demokracji. Jet Pilot- zaczynamy od refrenu i to jednego z cięższych na płycie, po ścianie gitar nagle przechodząc w dość lekkie, delikatne zwrotki. X, nie ukrywam że jest to dla mnie jeden ze słabszych momentów na albumie. Pomimo tajemniczego tytułu wygląda na utwór, w który włożono najmniej pracy, ot taka zwyczajna sieczka bez wyrazu, choć dość energiczna, ale za to już następny kawałek to prawdziwe arcydzieło – Chop Suey. Wybitna piosenka, najlepszy utwór na płycie, a ośmielę się nawet stwierdzić, że najlepszy w historii zespołu. Piosenka stanowi esencję ich muzyki, zawierając w sobie wszystkie charakterystyczne cechy. Chwytliwe intro, następnie metalowy riff i wokal w nieprawdopodobnie szybkim tempie wykrzykujący kolejne wersy, by po chwili przejść w delikatny, melancholijny refren z wzruszającym tekstem, najczęściej interpretowanym jako rozmowa Chrystusa z Bogiem. Kolejny kawałek - Bounce - wręcz stworzony na koncerty, ostra jazda od początku do końca z dowcipnym tekstem, trudnymi do zidentyfikowania odgłosami na mostku i domniemaną orgią w tle. Forest, drugi obok Deer Dance, mój niesinglowy faworyt na płycie z fenomenalnym, nostalgicznym refrenem, kapitalną melodią i dającym do myślenia tekstem, świadczącym, że dla zespołu nie ma tematów tabu. ATWA, jedna z nielicznych wolniejszych piosenek, przynajmniej w początkowej fazie. Najpiękniejsza melodia na płycie, zaczyna się bardzo spokojnie z szepcącym Serjem ale już w refrenie zespół daje upust energii. Historia Charlesa Mansona przedstawiona w pozytywnym świetle. Następnie Science, z łatwo przyswajalną melodią i tekstem o naszej ‘’matce nauce’’. Później Shimmy, krótki, mało istotny kawałek ginący wśród reszty. Toxicity, tytułowy utwór rozkręcający się w dość wolnym tempie – balladowe zwrotki, mocniejsze refreny i atomowa końcówka. Całość okraszona świetnym tekstem, z pewnością piosenka godna promocji płyty. Psycho, mały przerywnik pomiędzy singlowymi numerami, dedykowany pseudo fankom zespołu i zwieńczenie płyty – Aerials – przypominający trochę tytułowe nagranie ale traktujące o czymś zupełnie innym. Najgłębszy, refleksyjny tekst o tym jak żyć na tym obłąkanym świecie. Dodatkowo na końcu ukryte orientalne Arto dopełniające oryginalności zespołu. Całość płyty zamyka się w lekko ponad 44 minutach. Na szczęście to jedyny większy minus płyty.

O ile w USA – SOAD - posiadał już wyrobioną markę, to w Europie dopiero tą płytą zdobył większość część swoich fanów. Wraz ze świetnym przyjęciem wśród krytyków przyszedł sukces komercyjny – 12 milionów sprzedanych płyt ( ta liczba ciągle wzrasta) oraz niezliczona ilość nagród wyróżnień to efekt wyprodukowania jednej z najlepszych pozycji na rynku w 2001 r.

1 punkt2 punkty3 punkty4 punkty5 punktów (6 głosów, średnio: 3,83)
Loading ... Loading ...

Comments are closed.