Siedzieliśmy w pubie ze znajomym i z każdym kolejnym piwem rozkładaliśmy rzeczywistość na coraz to mniejsze cząsteczki. Wracaliśmy do czasów, gdy przyszłość wydawała nam sie wyjątkowo niejasna, kiedy pakowaliśmy walizki i uciekaliśmy z miasta, które teraz jest dla nas naprawdę ważnym i wyjątkowym miejscem. Wspominaliśmy jak to kiedyś chodziliśmy na koncerty i tkwiliśmy po uszy w muzyce tworzonej przez artystów, których płyty dzisiaj zapuszczamy z mniej niż sporadyczną częstotliwością.
Kiedy kilka lat temu ktoś by mi powiedział, że będę się fascynowała elektronicznymi brzmieniami, to bym go pewnie wyśmiała. Teraz siedzę w mieszkaniu i zasłuchuję się pierwszą solową płytą Karin Dreijer Andersson. Artystka wywodzi się ze szwedzkiego duetu The Knife, który tworzy razem ze swoim bratem.
Jakie są moje wrażenia? Ta płyta to prawdziwy kawałek kosmosu zamknięty w kilku muzycznych kompozycjach.
Zacznę od tego, iż Karin ma jeden z najbardziej interesujących kobiecych głosów jaki słyszałam. Umiejętnie się nim bawi, modeluje go i przetwarza w zależności od historii o jakiej opowiada.
W tym momencie zaznaczę również, że naprawdę warto wsłuchać się w treść utworów, które skłaniają do refleksji – można w nich odnaleźć mały pierwiastek siebie. Utwory są skomponowane w taki sposób, że ciężko dopatrzeć się w nich powtarzalności, która sprawiałaby, że wszystko zlewa się w jedną gęstą pozbawioną wyrazu papkę. Dźwięki, które wydobywają się z głośników niemal całkowicie absorbują moją uwagę i nie potrafiłabym traktować tej płyty jako tła do zmywania naczyń.
Ostatnio zastanawiałam się co sprawi, że chociaż na chwilę od uzależnię się od The Knife. Fever Ray wydaje się być odpowiedzią na to pytanie.
Dla tych, którzy przesłuchali, polubili i chcieliby usłyszeć tę niezwykłą artystkę na żywo zapraszam na festiwal Nowa Muzyka, który odbędzie się w Katowicach.
Wokalistka wystąpi na nim w piątek 28.08.2009r.
Teledysk Fever Ray:

